poniedziałek, 3 czerwca 2013

Nagranie audio o jednym z pierwszych "biznesów" autora bloga. Jak "z niczego" wystartować z firmą.



Dziś prezentuję ciąg dalszy wczorajszego postu:

http://rwks.wrzuta.pl/audio/8VBSAApNo0Q/glos-0032

Zapraszam do dyskusji!

niedziela, 2 czerwca 2013

Moja pierwsza praktyka zawodowa.

Pamiętam w okolicach roku 2000 Monikę - koleżankę z kierunku ekonomicznego, która przyszła do mnie dumna jak paw. Mówi: Zdobyłam letnią praktykę w banku! Uff... 3 miesiące, a ile trzeba było się nachodzić? Ile znajomości ruszyć? Zadziałał tu ostro ojciec kolegi - jej chłopaka - lokalny biznesmen do spółki z ojcem dziewczyny, który miał pośrednie interesy związane z rzeczonym bankiem.

Praktyki koleżanki były oczywiście za darmo i nie był to odosobniony przypadek. Większość z moich znajomych praktykowała za darmo, bądź tylko z niewielkim dofinansowaniem lokalowym z uczelni.

Ja w Wielkim Mieście nie miałem za bardzo znajomości w branżach, które kwalifikowałyby się do moich praktyk.

Nie zdobyłem prawdziwej praktyki.... nawet za darmo... mimo że bardzo się starałem.

Młodsi o te "pół pokolenia" rówieśnicy/koledzy kiedy o tym opowiadam śmieją się... jak to... za darmo?

Tak... ja marzyłem o tej praktyce za darmo w oszklonym biurowcu, jednak przed rzeczonym biurowcem mogłem jedynie zatrzymać się, spojrzeć do góry i westchnąć.
Praktyka na zielonej łączce?

Wymaganą do zaliczenia studiów praktykę zdobyłem po znajomości w małej firmie znajomych nie związanej ze specjalnością główną, którą nieco na siłę uzasadniłem na uczelni.

Wyobraźcie sobie tą ciemną dolinę w jakiej znalazłem się ja i niektórzy z moich znajomych. Rynek pracy tak totalnie przesycony, że harowanie za darmo w jakiejś firmie w szklanym biurowcu jako szeregowy przydupas w marynarce pod krawatem, było wielką nobilitacją.

A praca? Wolne żarty. Bez mocnych znajomości?

Powiem wam, że nawet się trochę podłamałem, ze dwa lub trzy dni, po odmowie ostatniej możliwej do zdobycia praktyki (za darmo) byłem w nieźle skopanym humorze, bo to de facto równało się niemożności zdobycia pracy po studiach w zawodzie kierunkowym...

...po tym krótkim czasie usiadłem, przemyślałem sobie pewne sprawy i zmieniłem swoje podejście do pracy i biznesu na zawsze... przestałem szukać pracy.... zupełnie....


...zacząłem szukać klientów. A zacząłem, skoro świat korporacyjny był wtedy niedostępny, od kariery ze szmatą i szczotką w ręce.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...